czwartek, 14 lutego 2013

Przepraszam za milczenie!

Wciąż nie mogę się przemóc w myśli, ze zdradzam się ze swoimi myślami. Jestem z zawodu dziennikarzem.Zawsze marzyłem w tym niewolnym kraju,że będę się mógł kiedyś swobodnie podzielić swymi myślami. Dziś jednak gdy jest to takie proste, że byle cham ma swój blog czuję w sobie zniechęcenie. A do tego wrodzona ostrożność by się nikomu nie narazić. Tym bardziej,że jestem wciąż aktywny w show biznesie. A to jest drażliwa branża.
Zbieram więc siły,ale gdy zobaczyłem,ze 2 moje pierwsze wpisy przeczytało prawie tysiąc osób to stwierdziłem jednak,ze jest z kim rozmawiać.Przepraszam nie rozmawiać,ja chcę być jak ten Anglik w Hyde Parku w centrum Londynu co na skrzynce po pomarańczach wykrzykuje swobodnie swoje poglądy.To przecież byli prekursorzy blogowania.Nie było jeszcze internetu ale była mała przestrzeń na której można było głosić swoje poglądy.To był początek swobody głoszenia poglądów i i jej nadużywania. I to z reguły im większy idiota tym miał więcej słuchaczy. To tłumaczy fenomen wielu tzw.polityków i celebrytów...
Tłumaczy też kretynizm kolorowych gazetek,z których jedna(Rewia) wkurwiła(w blogu trzeba czasem użyć mocnych słów) nas na całość pisząc jakieś bzdury,ze Krawczyk nagrywa z disco polowym zespołem Weekend. Wszystkie informacje tam zawarte są -jakby powiedzieli komuniści-wyssane z brudnego palca. O co chodzi znajdziecie w Aktualnościach oraz na stronie www.krzysztofkrawczyk.eu

Ja tutaj chciałbym tylko nawiązać do wątku disco polowego w karierze Krawczyka cytując rozdział z naszej książki Życie jak wino. Żeby nie było nieporozumień na przyszłość.Wolę przytoczyć fragment książki niż zadawać sobie trud tłumaczenia matołom,ze Krawczyk nigdy nie był discopolowym artystą!


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza